Dysplazja stawów biodrowych

Dysplazja jest chorobą powszechną wśród psów, ale niestety często zbyt późno diagnozowaną

Dysplazja stawu biodrowego  to swojego rodzaju „celebrytka” wśród chorób ortopedycznych psów. Jest zagrożeniem dla wielu ras psów, ale i kundelki są nią często zagrożone.

Słowo dysplazja oznacza nieprawidłową budowę komórek, tkanek lub całych narządów.  W przypadku stawów biodrowych choroba powoduje niedopasowanie główki kości udowej do panewki, powodując niestabilność stawu co w konsekwencji może wywoływać stan zapalny, ból i problemy z poruszaniem się.

 

Objawy jakie wykazuje pies zależą ściśle od stopnia zaawansowania dysplazji biodrowej. W początkowych stadiach choroby często właściciele nie zauważają objawów. Dopiero z czasem można zauważyć, że pies ma trudności w wstawaniu lub chodzeniu po schodach, a także zaczyna unikać aktywności, którą kiedyś lubił – to są najczęstsze problemy z jakimi właściciele pojawiają się w gabinecie weterynaryjnym.

Wraz z postępem choroby, objawy stają się coraz bardziej widoczne i bolesne dla psa. Może pojawić się chwiejny chód, głęboka atrofia mięśni (ich zanik), sztywność i ograniczenie ruchomości stawu biodrowego. 

Leczenie dysplazji stawu biodrowego u psów zależy od stopnia zaawansowania choroby oraz od indywidualnej sytuacji psa. W przypadku łagodnych objawów lekarz weterynarii może zalecić kontrolę wagi psa i zmianę diety, a także kinezyterapię w celu wzmocnienia mięśni. W bardziej zaawansowanych przypadkach, gdy objawy są silne, a ruchomość stawu jest znacznie ograniczona, konieczne może być leczenie operacyjne.

Jak diagnozuje się dysplazję stawów biodrowych?

Diagnoza dysplazji stawu biodrowego u psów jest zwykle oparta na badaniach radiologicznych. Standardowy sposób diagnozy to przeprowadzenie zdjęć rentgenowskich stawów biodrowych psa.

Badanie radiologiczne jest wykorzystywane do oceny stopnia zaawansowania choroby oraz jej typu. Na podstawie zdjęć rentgenowskich można określić, czy występują zmiany zwyrodnieniowe, czy staw jest niestabilny oraz jakie są ewentualne zmiany w obrębie kości i stawów. 

Zdjęcia powinny być wykonywane w sedacji, by umożliwić poprawne ułożenia psa do projekcji. Jeśli zwierzę będzie świadome, to zdjęcia prawdopodobnie będą niediagnostyczne.

Należy pamiętać, że w przypadku szczeniąt nie można ocenić dysplazji stawu biodrowego przed ukończeniem przez nie 1 roku życia. Wcześniejsze badanie radiologiczne może wykazać predyspozycję do choroby. Z tego powodu jeśli mamy psa rasy zagrożonej dysplazją to warto wykonać badanie rozwojowe między 6, a 7 miesiącem życia zwierzaka.

Diagnostyka rozwojowa szczeniąt, w tym diagnostyka dysplazji stawu biodrowego, polega na regularnych badaniach, wizytach u weterynarza i obserwacji zwierzęcia. Ważne jest, aby monitorować rozwój szczenięcia i zachować czujność wobec ewentualnych objawów choroby. Badania powinny być przeprowadzane w określonych terminach, aby móc w porę wykryć ewentualne zmiany i wdrożyć odpowiednie leczenie. W diagnostyce rozwojowej szczeniąt, weterynarz dokonuje oceny ich ogólnego stanu zdrowia, w tym wyglądu i ruchów kończyn oraz mięśni. Na podstawie tych obserwacji weterynarz może zlecić dalsze badania, takie jak badanie radiologiczne, aby dokładniej ocenić stan stawów biodrowych i innych stawów.

Jeśli lekarz potwierdzi, że zwierzę ma predyspozycję do rozwoju dysplazji stawów biodrowych, to można wcześnie rozpocząć leczenie, co pozwoli zwierzakowi żyć w lepszym komforcie.

Metody leczenia dysplazji

Operacyjne leczenie dysplazji stawu biodrowego u psów polega na przeprowadzeniu operacji, która ma na celu poprawę ukształtowania stawu. W zależności od indywidualnego przypadku, operacja może obejmować różne techniki, takie jak np. osteotomia, resekcja głowy kości udowej, artroplastyka, czy implantacja endoprotezy. Lekarz weterynarii powinien doradzić odpowiednią metodę leczenia, która jest najbardziej odpowiednia dla danego psa. 

– Osteotomia to jeden z zabiegów chirurgicznych stosowanych w leczeniu dysplazji stawu biodrowego u psów. Polega on na przeprowadzeniu kontrolowanego przecięcia kości udowej w celu zmiany kąta pomiędzy głową kości udowej a panewką stawową, co pozwala na ułożenie ich w odpowiedni sposób.

– Resekcja głowy i szyi kości udowej to operacja polegająca na usunięciu głowy i szyi kości udowej psa. Na ich miejscu organizm tworzy ścięgno-zrost, który zastępuje staw biodrowy. Przy odpowiedniej fizjoterapii po zabiegowej zwierzę może prowadzić normalne życie.

– Arthroplastyka, inaczej zwana endoprotezoplastyką, jest chirurgicznym zabiegiem mającym na celu naprawę lub zastąpienie uszkodzonego stawu. W przypadku psów z dysplazją bioder, arthroplastyka może być stosowana w celu złagodzenia bólu i poprawy funkcji stawu biodrowego.

Nieoperacyjne leczenie dysplazji stawu biodrowego u psów może obejmować terapię farmakologiczną, taką jak stosowanie niesteroidowych leków przeciwzapalnych lub suplementów. Dodatkowo, terapia fizyczna może pomóc wzmocnić mięśnie i poprawić ruchomość stawów. Metody takie jak masaż, hydroterapia, kinezyterapia czy fizykoterapia mogą przynieść ulgę psu i pomóc w powrocie do normalnej aktywności.

Wczesne rozpoznanie i leczenie choroby może pomóc w zminimalizowaniu skutków choroby i zapewnieniu jak najlepszej jakości życia psu.

 

Zdrówka!

Jak to wszystko się zaczęło

Dzień dobry, jestem studentką politechniki w Białymstoku na kierunku inżynieria biomedyczna. Kocham zwierzęta i zawsze jestem gotowa działać by im pomóc.

To była pierwsza wiadomość jaką wysłałam do fundacji Znajdki w Radzyminie, w tamtym czasie byłam młodą studentką z wielkimi ambicjami i celami. Wiele fundacji nie odpowiedziało na moje wiadomości, ale tym razem było inaczej. Pod opieką Znajdek było wiele psów niepełnosprawnych i mieliśmy możliwość wyboru. 

Jako na pierwszego padło na Włodka, starszego psiaka bez zębów i z charakterem.  Stworzenie pierwszego wózka zajęło nam trochę czasu, ale koniec końców się udało i pierwszy pies był #ZnówNaNogach. 

Po tym pierwszym sukcesie postanowiłam wraz z zespołem iść za ciosem i tak cała nasza akcja nabrała rozmiarów ogólnopolskich. Byliśmy w Warszawie, Wrocławiu, Gdańsku, Bydgoszczy, Krakowie i w wielu pomniejszych miejscowościach.

Powiedzieć, że wpadłam jak śliwka w kompot to jak nic nie powiedzieć.

Koniec końców w ciągu dwóch lat stworzyliśmy wózki dla około setki psów i przejechaliśmy ponad osiemdziesiąt tysięcy kilometrów przejeżdżając Polskę wzdłuż i wszerz. Jak patrzę wstecz, to z uśmiechem pełnym lekkiego zażenowania i tęsknoty patrzę na swoje pierwsze projekty. To chyba normalna kolej rzeczy – rozwój i zmiany. Jeżeli ten projekt czegoś mnie nauczył, to właśnie umiejętności godzenia się z błędami przeszłości i używania ich jako podstawy do nauki. 

W tej chwili od początku akcji #ZnówNaNogach minęło kilka lat i temat trochę ostygł, ale zamiłowanie do takiej technicznej pracy nie zanikło i co jakiś czas łaskocze mnie z tyłu głowy kusząc dalszym rozwojem i na pewno wiem, że to nie jest zamknięty temat i  znowu zboczę na drogę wózków inwalidzkich dla psów. Może nawet całkiem niedługo. 

W trakcie akcji dopadła nas globalna pandemia i z oczywistych powodów akcja została zawieszona, ale nie powstrzymało mnie to przed próbami znalezienia pracy związanej ze zwierzętami.

Moje pierwsze zderzenie z pracą w klinice weterynaryjnej było bolesne…

Oj jak bolesne. Słowami nie potrafię opisać jak cieszyłam się z tej pracy, ale niestety rzeczywistość okazała się bardzo brutalna. Mimo, że proklamowałam się miłośnikiem psów i uważałam swoją wiedzę za całkiem obszerną, to w porównaniu z wiedzą weterynarzy była jak drobinki piasku przy dużym kamieniu. Nie mówiąc już o tym, że nie zdawałam sobie sprawy jak obciążająca jest to praca i zostałam złapana kompletnie z zaskoczenia. 

Poczułam się głupia i w pewnej chwili poważnie zaczęłam myśleć, że nie nadaję się do tej pracy, ale zacisnęłam zęby i przełknęłam gorzkie poczucie porażki i zaczęłam szukać swojej drogi. 

 O fizjoterapii psów słyszałam już w trakcie swojej wózkowej akcji, ale to dopiero w klinice głębiej wgryzłam się w temat. Szybko stało się to moją obsesją, po części by w końcu uciec od poczucia bycia głupią, a po części z czystej fascynacji. Zapisałam się na kurs zawodowy, zaczęłam czytać książki, chodzić na webinary i męczyć pytaniami swoich współpracowników (wybaczcie wszyscy). 

Ukończyłam kurs jako jedna z najlepszych na egzaminie praktycznym i rozpoczęłam swoją praktykę pod okiem innego fizjoterapeuty. Z czasem się usamodzielniłam i przyjmowałam już samodzielnie pacjentów. Nie zapominając o ciągłej potrzebie szkolenia się. 

W międzyczasie rozpoczęłam prowadzenie edukacyjnych mediów społecznościowych i odkryłam swoją kolejną pasję – edukowanie ludzi. 

I tak oto po tej długiej i czasem nawet zbyt wyboistej drodze – prowadzę praktykę stacjonarną w lecznicach jak i szkolenia dla właścicieli psów. Jestem szczęśliwa z tego co udało mi się osiągnąć i czuje ekscytację na myśl o tym co czeka mnie w przyszłości – niezależnie na jakie przeszkody natrafię. 

Koszyk0
Brak produktów w koszyku!
Kontynuuj zakupy
0